„Dziennikarstwo, a mamy tu na myśli nie tylko pisma polityczne, lecz także literackie, powinno złe burzyć,aby na jego gruzach dobre natychmiast budować. Nie zburzy zaś nic i nie zbuduje, jeżeli pal­cem nie wskaże, gdzie jest złe, a przykładem nie udowodni, jak dobre wygląda. Dziennik, który nie idzie tą drogą, i umieszcza artykuły teoretyczne, choćby obok tego najpiękniej nawet napisane, me wywrze najmniejszego wypływu na ogół czytelników, a tym samym na społeczeń­stwo. Broszury i dzieła, zawierające w kwestiach społecznych prawie zawsze tylko teorię, nie przeistaczają mas; przeistoczyć je może tylko dziennikarstwo, bo ono tam nawet dochodzi, gdzie książka nie zwykła się zjawiać, a prócz tego tylko dziennikarstwo praktyczne, powtarzające co dzień na podstawie przykładów, co czynić należy, a czego unikać” 

W Tygodniu Literackim pisywano również o wielu innych sprawach tyczących się zarówno książek,jak i innych publikacji. Za przykład posłużyć mogą tutaj choćby takie tytuły, jak: „0 sumienności autor­skiej”, „Prawa autorskie”, „0 sumiennej krytyce” „Nasza krytyka”. Tygodniowi Literackiemu wtórował w latach 1874-1878 wychodzący we Lwowie Ruch Literacki, oświetlający niektóre sprawy z nieco innych pozycji lub dopełniający współzawodnika poruszaniem tematów przezeń pominiętych. Tutaj również zabierano głos na temat wydawnictwa dla ludu , wpływu czytelników i krytyki na poziom piśmiennictwa i pu­blikacji znaczenia moralności autorów  kalendarzy galicyjs­kich  itd. Podobnie inne tygodniki stosownie do możliwości i aktu­alnych potrzeb podejmowały wszelkie zagadnienia związane z książką.

Zachęcał owych autorów^ trwoniących czas na pisanie miernych a nieprzydatnych powiastek i opowiadań, wzywał do pójścia w ślady Łu­życzan i Górnoślązaków. Przy tym wszystkim poezja ludowa Teofila Lenartowicza powinna znaleźć się w każdej bibliotece wiejskiej. Wydawnictwami popularnymi i ogólnodostępnymi zajmowano się rów­nież w Dzienniku Literackim. Kilkakrotnie dano temu wyraz w obszer­niejszych artykułach, jak „Tanie wydawnictwa” c.y „Biblioteka Mrów­ki”. Zwrócono w nich uwagę, iż na ziemiach polskich naprawdę nie ma tanich wydawnictw w takim rozumieniu,jak w innych ucywilizowanych społeczeństwach. Podejmowane próby tanich wydawnictw w Żytomierzu, Petersburgu, Warszawie, Poznaniu, Krakowie i Lwowie nie zdołały wywołać takiego zapotrzebowania na tego rodzaju wydawnictwa, aby one mogły się stać tak tanimi,jak w innych krajach (np. Anglia, Czechy, Francja, Niemcy).

Pieniążek zwracał przy tym uwagę, iż stosunkowo niewielkim, bo kosztem najwyżej pięciu złr w skali rocznej, chłopi otrzymywaliby pożyteczną lekturę i przedmiot do dys­kusji, zaś arendarze przyzwyczailiby się do świadczenia drobnych ofiar na cele publiczne. To, co proponował w „Czytelniach wiejskich” rozwinął następnie w „Czytelniach ludowych” i „Cywilizujmy karcz­my”. Przypominał w nich o obowiązku nieprzerwanej pracy nad oświa­tą ludu i kontynuowania rozpoczętego w latach sześćdziesiątych dzie­ła zakładania czytelni ludowych po szkołach i karczmach. Autor zwracał uwagę, iż takich czytelni potrzeba bardzo dużo z uwagi na wi­doczny przyrost umiejących czytać i dla zapewnienia pomyślnego roz­woju instytucji wydawniczych w rodzaju lwowskiego Komitetu Wydaw­nictwa Dziełek Ludowych. 

Na koniec apelowali:„Czytajcie, uczcie się i oświecajcie:. „Nastała wolność dru­ku /jest r. 1848/, urzędy drukują i rozpowszechniają rozmaite książki i pisma, z których kto jeno chce, może pod dostatkiem czer­pać wiadomości i naukę .Twórcy Szkoły Ludu informowali czytelników, jak zostało po­myślane to pismo i jak należy z niego korzystać, zaś w numerze kolejnym, mówiąc o pożytku uczęszczania do szkoły, ponownie zachę­cali do sięgania po publikacje, do nabywania ich i czytania każ­dej rzeczy po „parę razy, aby to, co czytacie, utkwiło wam w pamięci .W podobnym duchu odzywał się do swoich czytelników krakowski Wieśniak,, zachęcając do kupowania i czytania książek w rodzaju „Pielgrzyma w Oobromilu”, bo „dobra książka to więcej warta jak morga roli” .

Uwdatniali doniosłość książki w życiu ludzkim. Pisali m.in.:„Prawda, że nie w samych książkach rozum się mieści, można z samego doświadczenia wiele rzeczy poznać, nigdy tyle co z czytania i nauki . Bo w książkach zebrane jest i spisane to wszystko, co kę­dy ludzie bystrzejsi i rozumem poznali, czego myśleniem i długim doświadczeniem dociekli. Książki nauczają, jak korzystać umiejęt­nie z darów opatrzności i mądrze gospodarzyć w królestwie Bożym na ziemi, jak wielu sposobami ulżyć sobie pracę i zbliżyć do siebie ten świat, z tylu żyjącymi na nim ludźmi, rządami, narodam^, na którym wy nieumiejętni jak z zawiązanymi oczami mieszkacie .